Najsłodszym symbolem Poznania jest rogal świętomarciński. Tradycja wypieku tego pysznego wyrobu sięga drugiej połowy XIX wieku. Smakołyk ten jest nieodłącznym (można nawet powiedzieć, że najważniejszym) elementem obchodów Dnia Świętego Marcina 11 listopada – informuje strona ipoznan.net.
W przeddzień tego jesiennego święta setki poznańskich piekarni i cukierni spędzają całą noc na wypiekaniu popularnych rogali – tylko spróbujcie wyobrazić sobie aromat, jaki tej nocy otacza Poznań.
Jak i kiedy narodziła się tradycja wypiekania rogali? Kto pierwszy upiekł rogale i kogo nimi poczęstowano?
Historia powstania rogala
Historia ta sięga IV wieku naszej ery. Święty Marcin był rzymskim legionistą. Pewnego razu przyjechał do Poznania na białym koniu w bardzo ważnym dla niego płaszczu. Zgodnie z zasadami, jedna połowa płaszcza należała do żołnierza, a druga do cesarstwa. W mieście Marcin spotkał żebraka: był on bardzo zmarznięty, ponieważ na zewnątrz było zimno. Żołnierz oddał żebrakowi część płaszcza, która należała do niego.
Wróciwszy do domu, Martin położył się spać i przyśnił mu się sen. We śnie ukazał mu się sam Chrystus i podziękował mu za jego dobry uczynek okazany biednemu człowiekowi.
Od tego czasu historia ta opowiadana była w kościołach, a ludzie proszeni byli o jak najczęstsze czynienie takich dobrych uczynków. 11 listopada 1891 roku Józef Melzer, cukiernik z Poznania, przyszedł do kościoła, usłyszał tę historię i zastanowił się, jak mógłby pomóc biednym ludziom. Tego samego dnia upiekł specjalne rogale według wyjątkowej receptury. Nazwawszy rogale imieniem św. Marcina, cukiernik rozdawał je za darmo biedakom, podczas gdy bogaci musieli je kupować – mieszkańcy Poznania nigdy nie tracili na swoich korzyściach.
Z czasem pomysł Józefa podchwyciły inne cukiernie i piekarnie. W ten sposób wydarzenie to stało się coroczną tradycją. Do dziś Poznań świętuje Dzień Świętego Marcina 11 listopada: odbywają się parady w jaskrawych strojach, koncerty i jarmarki. Ale główną ozdobą święta jest mnóstwo rogali świętomarcińskich. Tego dnia poznaniacy zjadają około 200 ton rogali.
Co jest wyjątkowego w tym smakołyku?

Przepis na rogala świętomarcińskiego radykalnie różni się od zwykłych rogali francuskich. Sam rogalik waży około 150-250 g: zawiera ponad 1000 kalorii.
Nie wszyscy znają sekretną recepturę: jest ona chroniona prawem Unii Europejskiej. Co więcej, cukiernie i piekarnie muszą co roku uzyskiwać certyfikat, aby móc produkować te smakołyki. Certyfikat można uzyskać tylko w Poznaniu. Jeśli podczas certyfikacji przynajmniej jeden składnik zostanie nieprawidłowo przygotowany, nie zostanie wydane pozwolenie na produkcję.
Rogalik wypiekany jest w kształcie podkowy. W jego skład wchodzą następujące składniki: ciasto drożdżowe, biały mak, wanilia, daktyle lub figi, lody, rodzynki, migdały i inne orzechy oraz skórka pomarańczowa.
Samo nadzienie składa się ze specjalnej masy: dodaje się do niej mak, orzechy i suszone owoce, cukier, margarynę (lub masło), owoce w syropie lub owoce kandyzowane, pastę migdałową i masę jajeczną. Przez pewien czas trwała dyskusja między cukierniami a przedstawicielami firm wystawiających certyfikaty. Chodziło o to, że margaryna sprawiała, że delikatesowy rogal miał tańszy koszt, tym samym czyniąc go mniej smacznym. Cukiernie chciały uzyskać zgodę na zastąpienie margaryny masłem (ponieważ jest ono wyższej jakości). W takim przypadku cena i tak już drogiego rogala musiałaby być wyższa. W rezultacie obecnie istnieją dwie wersje rogala: z masłem i margaryną.
Sam rogal jest dość ciężki ze względu na dużą ilość nadzienia i grubą warstwę ciasta. Rogal jest polany specjalną polewą i posypany posiekanymi orzechami lub płatkami migdałów.
Pomimo faktu, że rogale są zwykle spożywane w dzień świąteczny, można je swobodnie kupić w piekarniach w każdy dzień – zostało to wymyślone głównie dla turystów.